Jeszcze o radiomaryjnej rocznicy

09.12.2013
okiem emeryta, zaduszki, wszystkich świętych, refleksje po 60-ce






Odcinek 58 - czyli jestem spokojny o przyszłość.


O obchodach rocznicy powstania wiadomej rozgłośni piszę w dziale REFLEKSJE.


Tu chciałbym tylko napomknąć o pewnym skojarzeniu, jakie nasunęło mi się po obejrzeniu produkcji telewizji TRWAM.

Pamiętam moje młode lata. W pierwszych klasach podstawówki należałem do drużyny pionierów. Inaczej nie można była. Po "odwilży", gdy już nie było bezpośredniego przymusu, musiałem odreagować i nie należałem nigdzie.

Ze szkoły średniej pamiętam, że niezależnie od tego czy należałem do ZMS, czy nie - i tak na różnego rodzaju akademiach ku czci, musiałem śpiewać hymn "Myśmy przyszłością narodu". To znaczy - niebyło przymusu fizycznego, ale żadnej innej pieśni sie nie śpiewało.

I w sobotę te moje doznania powróciły niczym deja vu.

Oglądając uroczystości radiomaryjne słuchałem też homilii i innych różnych wystąpień, z wystąpieniem dyrektora na czele. W wystąpieniach tych przeważał rewolucyjny zapał do walki w obronie kościoła, religii, ojczyzny i Ojca Dyrektora. Przez słuchaczy był przyjmowany z właściwą uwagą i zrozumieniem, czego dowodem były oklaski po każdym wystąpieniu. W obliczach słuchających widziałem gotowość do "obrony".

Bo jeżeli nie my to kto?





Komentarze