Okiem emeryta (64)

29.01.2014









Odcinek 64 - czyli rozczulające skutki You Tube!


Czasami prawie bezmyślne buszowanie w sieci może przynieść nieoczekiwane rezultaty. Ostatnio, oglądając popisy "blondynek" na parkingach, trafiłem na kilka piosenek. Uwagę moją zwróciły tytuły, takie jak: "Tato wróć", "Tato nie pij".


Kiedyś może bym ominął je wielkim łukiem. Nie lubiłem bowiem nigdy taniego sentymentalizmu. Jednak ta choroba "panien z wyższych sfer" w końcu dopadła i mnie. A to za sprawą wnucząt. Wnuk to już prawie "chłop całą gębą". Skończył 5 lat. A więc rozmawiamy na poważne sprawy techniczne i "życiowe". Bowiem i pięciolatki też mają życiowe problemy. Natomiast wnuczka ma dopiero półtora roczku. A ponadto to dziewczynka. I to ona właśnie spowodowała, że stałem się podatny na "wirusa tkliwości, ckliwości i rzewności".

Ponieważ to dopiero początki "choroby", nie odważę się jej opisywać, ani tym bardziej komentować. Nie mam tak rozwiniętej wrażliwości jak Missjonash, czy Malina. Obie te blogerki zrobiłyby to dużo lepiej ode mnie. I tu przy okazji, polecam je obie szanownym czytelnikom z okazji ruszającego już za chwilę konkursu "Blog Roku 2013".

Wklejam więc tylko jedną z tych piosenek. Nie wiem, ilu z was może spojrzeć na ten materiał oczami dziadka, zakochanego w swych małych wnuczętach?



Komentarze