Samowyrzucenie
09.09.2013

Bowiem w ostatnich miesiącach sytuacja stawała się coraz bardziej denerwująca. Koalicja rządząca miała znikomą większość parlamentarną i niepewność co do postawy Gowina, Godsona i Żalka czyniła z tej większości iluzję. Teraz sprawa jest bardziej przejrzysta.
Niezależnie od wyjaśnień samego Gowina, w które może uwierzyć parę osób, rząd jest zespołem, drużyną, która musi mówić jednym głosem. Nie wyklucza to polemiki, a nawet sporów i kłótni w samym rządzie. Jednak na zewnątrz - wysyłany winien być jednoznaczny spójny sygnał.
Jeżeli Gowin dzisiaj twierdzi, że "walczył o powrót Platformy do korzeni [i] doszedł do granicy, gdy lojalność wobec własnej partii staje w konflikcie z lojalnością wobec obywateli" to powinien zastanowić się nad przyczynami takiego stanu.
Nie mogę sobie wyobrazić by 80% członków PO i prawie wszyscy parlamentarzyści (oprócz Gowina, Godsona i Żalka) postanowili sprzeniewierzyć się tym korzeniom i tylko on jeden jest tym "sprawiedliwym", który pozostał im wierny. Każda partia chcąc istnieć dłużej niż kadencja sejmu musi się zmieniać, ewoluować. Oczywiście przy zachowaniu swego "Dekalogu" nienaruszonego.
Może więc Gowin nie umiał wystarczająco jasno wykazać odchodzenie od tych założycielskich zasad, albo to odchodzenie odbywało się tylko w jego imaginacji. Możliwe jest również trzecie rozwiązanie - niespełnione ambicje polityczne. Ponieważ nie mógł się do tego przyznać, więc wymyślił sobie pretekst.
Cokolwiek jednak leżało u podstaw jego decyzji, to jego "samowyrzucenie" jest najlepszym rozwiązaniem dla niego jak i dla partii. Szkoda tylko, że nastąpiło to w groteskowej scenerii. Najpierw "samozawieszenie", potem deklaracja pozostania w PO niezależnie od wszystkiego i w końcu "samowyrzucenie".
Co czeka Gowina dalej? Mam przeczucie, że los Jana, "Niemcy mnie biją" Rokity. Osobiście wcale bym się tym nie zmartwił.
Publikuję również w wydawnictwie "Virtu@l Herald".
Zapraszam do odwiedzin. Wystarczy kliknąć ikonkę. >
Natomiast by mieć dostęp do treści, należy odwiedzić tą stronę.
Serdecznie też zapraszam do współpracy.
Zainteresowanych proszę o kontakt na formularzu kontaktowym.
Gowin odchodzi
Moją pierwszą reakcją na oświadczenie Gowina o wyjściu z PO było westchnienie ulgi - nareszcie!
Bowiem w ostatnich miesiącach sytuacja stawała się coraz bardziej denerwująca. Koalicja rządząca miała znikomą większość parlamentarną i niepewność co do postawy Gowina, Godsona i Żalka czyniła z tej większości iluzję. Teraz sprawa jest bardziej przejrzysta.
Niezależnie od wyjaśnień samego Gowina, w które może uwierzyć parę osób, rząd jest zespołem, drużyną, która musi mówić jednym głosem. Nie wyklucza to polemiki, a nawet sporów i kłótni w samym rządzie. Jednak na zewnątrz - wysyłany winien być jednoznaczny spójny sygnał.
Jeżeli Gowin dzisiaj twierdzi, że "walczył o powrót Platformy do korzeni [i] doszedł do granicy, gdy lojalność wobec własnej partii staje w konflikcie z lojalnością wobec obywateli" to powinien zastanowić się nad przyczynami takiego stanu.
Nie mogę sobie wyobrazić by 80% członków PO i prawie wszyscy parlamentarzyści (oprócz Gowina, Godsona i Żalka) postanowili sprzeniewierzyć się tym korzeniom i tylko on jeden jest tym "sprawiedliwym", który pozostał im wierny. Każda partia chcąc istnieć dłużej niż kadencja sejmu musi się zmieniać, ewoluować. Oczywiście przy zachowaniu swego "Dekalogu" nienaruszonego.
Może więc Gowin nie umiał wystarczająco jasno wykazać odchodzenie od tych założycielskich zasad, albo to odchodzenie odbywało się tylko w jego imaginacji. Możliwe jest również trzecie rozwiązanie - niespełnione ambicje polityczne. Ponieważ nie mógł się do tego przyznać, więc wymyślił sobie pretekst.
Cokolwiek jednak leżało u podstaw jego decyzji, to jego "samowyrzucenie" jest najlepszym rozwiązaniem dla niego jak i dla partii. Szkoda tylko, że nastąpiło to w groteskowej scenerii. Najpierw "samozawieszenie", potem deklaracja pozostania w PO niezależnie od wszystkiego i w końcu "samowyrzucenie".
Co czeka Gowina dalej? Mam przeczucie, że los Jana, "Niemcy mnie biją" Rokity. Osobiście wcale bym się tym nie zmartwił.
Zapraszam do odwiedzin. Wystarczy kliknąć ikonkę. >
Natomiast by mieć dostęp do treści, należy odwiedzić tą stronę.
Serdecznie też zapraszam do współpracy.
Zainteresowanych proszę o kontakt na formularzu kontaktowym.
Komentarze
Prześlij komentarz