Uprzejmie donoszę 57
20.12.2013

Uprzejmie donoszę, że w ostatnich czasach wzrosła ilość polityków i innych ludzi wydawać by się mogło inteligentnych nie rozumiejących prostych zdań wypowiadanych w ich i naszym języku ojczystym.
Uprzejmie donoszę, że jeżeli jakiś minister nie biega po mediach tzn., że się gdzieś schował i coś knuje a jeżeli biega po mediach to nic nie robi bo ......biega po mediach.
Wyobraźmy sobie że sprzedawczyni w sklepie kabluje swojego kierownika do Inspekcji Handlowej. Załóżmy, że nauczycielka nie zgadza się z dyrektorem szkoły i leci na skargę do kuratorium. Załóżmy że Prezes NFZ żąda miliarda zł. Od swojego przełożonego wnosząc pozew przeciw niemu do sądu.
Uprzejmie donoszę, że w sprawie protokółu likwidacji WSI ktoś sobie robi z nas jaja. Moim celem nie jest wskazywanie winnych tylko na podstawie własnych doświadczeń wykazać absurdalność sytuacji. Tak się złożyło, że w czasach słusznie minionych pracowałem prawie 10 lat w tajnej kancelarii sztabu dywizji.
Nie sądzę aby zasady prowadzenia dokumentów tajnych uległy zasadniczym zmianom a raczej mogły ulec obostrzeniu ze względu na nowe nośniki danych, komputeryzację itd.
Protokół z likwidacji WSI musiał nosić najwyższy gryf tajności tzn. „Tajne specjalnego znaczenia”. Taki dokument jest sporządzany w niewielu egz. najczęściej w jednym w którym każda strona jest podpisana przez sporządzającego, strona jest onumerowana i potwierdzona pieczęcią a jako integralny załącznik stanowiła strona na której wpisywał się upoważniony do zapoznania się z takim dokumentem. Na szczeblu sztabu dywizji dostęp do takiego dokumentu miało kilkanaście osób ale tylko do 4-5 mógł on trafić na biurko. Osoby upoważnione przychodziły do kancelarii tajnej i tam zapoznawały się dokumentem z którego nie wolno było robić żadnych notatek. D-ca dywizji, Szef sztabu, szef wydz. operacyjnego i chyba jeszcze ktoś mogły zażyczyć
sobie przyniesienia do siebie do gabinetu dokumentu tajnego spec. znaczenia. Z tym dokumentem maszerował kierownik kancelarii tajnej i w czasie zapoznawania się był obecny cały czas w pokoju i po odnotowaniu o zapoznaniu się z dokumentem wracał z nim do kancelarii tajnej i chował w miejsce do tego przeznaczone. Ja, oczywiście nie miałem takiego upoważnienia ale zetknąłem się dwa razy z takim dokumentem. Przez przypadek jako kancelista tajnej kancelarii otworzyłem kopertę z jakimś pismem o gryfie „tajne spec. znaczenia”. Draka była spora, utworzono komisję która w porozumieniu z nadawcą zmieniła gryf tajności na „tajne” a ja dostałe spory opr. Drugim razem dokumentu potrzebował szef sztabu przed wyjazdem na poligon a kierownik kancelarii był w szpitalu. Wyjątkowo komisyjnie rozplombowane klucze i po cichutku przydzielono mi wartownika, który mnie pilnował abym nie zajrzał do środka i ja udałem się do szefa sztabu z takim pismem. Po powrocie kierownika kancelariini uzupełniono podpisy aby wszystko odbyło się lege artis.
sobie przyniesienia do siebie do gabinetu dokumentu tajnego spec. znaczenia. Z tym dokumentem maszerował kierownik kancelarii tajnej i w czasie zapoznawania się był obecny cały czas w pokoju i po odnotowaniu o zapoznaniu się z dokumentem wracał z nim do kancelarii tajnej i chował w miejsce do tego przeznaczone. Ja, oczywiście nie miałem takiego upoważnienia ale zetknąłem się dwa razy z takim dokumentem. Przez przypadek jako kancelista tajnej kancelarii otworzyłem kopertę z jakimś pismem o gryfie „tajne spec. znaczenia”. Draka była spora, utworzono komisję która w porozumieniu z nadawcą zmieniła gryf tajności na „tajne” a ja dostałe spory opr. Drugim razem dokumentu potrzebował szef sztabu przed wyjazdem na poligon a kierownik kancelarii był w szpitalu. Wyjątkowo komisyjnie rozplombowane klucze i po cichutku przydzielono mi wartownika, który mnie pilnował abym nie zajrzał do środka i ja udałem się do szefa sztabu z takim pismem. Po powrocie kierownika kancelariini uzupełniono podpisy aby wszystko odbyło się lege artis.
Ta przydługawą pisaną chciałem unaocznić, że w sprawie raportu Macierewicza coś zupełnie nie gra.
Prezydent winien wystąpić o pozbawienie posła Macierewicza immunitetu poselskiego celem przesłuchania go przez szefa BBN i prokuraturę wojskową
Uprzejmie donoszę, że w ostatnich czasach wzrosła ilość polityków i innych ludzi wydawać by się mogło inteligentnych nie rozumiejących prostych zdań wypowiadanych w ich i naszym języku ojczystym.
Oto przykłady:
Poseł Adam Hofman cieszy się, że został oczyszczony z zarzutów a to jest ........ trzecia góralska prawda. Prokuratura stwierdziła że czyn podpada pod wykroczenie i się przedawnił.
Poseł Hofman nie został uniewinniony tylko zarzut się przedawnił.
Pan prezydent Sopotu Karnowski chodzi w glorii chwały gdyż został przez sąd uniewinniony a to jest Trzecia góralska prawda.
Sąd nie stwierdził uniewinnienia tylko stwierdził że no podstawie kopii i braku oryginalnego urządzenia nagrywającego nie może wydać wyroku i umorzył sprawę.
Sąd uniewinnił senatora Piesiewicza od zarzutu posiadania i zażywania narkotyków i na tej podstawie Pan Senator rozważa powrót do polityki. Sąd stwierdził iż nie można stwierdzić co wciągał rurką do nosa pan senator, może to był cukier-puder.
Jeżeli w Sejmie postanowiono by otworzyć dom publiczny to jego kandydatura na dyrektora może być odpowiednia, przebiera się w damskie ciuszki i ma kontakty i predyspozycje na puff-mamę.
Szef faszystowskiej partii „Swoboda” Oleh Tiahnybok serdecznie dziękował JK za przybycie na Majdan. Panprezes nie raczył zauważać flag faszystowskich i dobrze że nie raczył pojechać razem z Olehem pod pomnik Stepana Bandery w 102 rocznice jego urodzin. Nie słyszałem również aby od wystąpień innych watażków odcięli się Prawi Sprawiedliwi.
Każdy ma kumpli takich na jakich zasługuje.
Uprzejmie donoszę, że jeżeli jakiś minister nie biega po mediach tzn., że się gdzieś schował i coś knuje a jeżeli biega po mediach to nic nie robi bo ......biega po mediach.
Wywołany do tablicy został min Arłukowicz z okazji dania kopniaka prezesce NFZ.
Wyobraźmy sobie że sprzedawczyni w sklepie kabluje swojego kierownika do Inspekcji Handlowej. Załóżmy, że nauczycielka nie zgadza się z dyrektorem szkoły i leci na skargę do kuratorium. Załóżmy że Prezes NFZ żąda miliarda zł. Od swojego przełożonego wnosząc pozew przeciw niemu do sądu.
W każdym z przypadków kopniak jest uzasadniony – czy już nikt nie pamięta że na znak protestu można podać się do dymisji ?.
Pod rozwagę wnoszę: zakończenie 2013 roku jest pierwszym od wielu lat bez draki o niepodpisane kontrakty, zapowiedzi zamknięcia placówek służby zdrowia, zapowiedzi strajków lekarzy, pielęgniarek itp. Czy wobec tego min. Arłukowicz jest aż tak zły ?.
Przykład inteligencji.
Plakat znajduje się m.in. na stronie NSZZ Solidarność Jelenia Góra - soljg.eu


Komentarze
Prześlij komentarz