NARZEKACZE
21.12.2013

Znam wielu ludzi od których od dziesięcioleci nie usłyszałem pozytywnej lub choćby neutralnej oceny przynajmniej fragmentu działalności rządowej. Oni zawsze, od urodzenia mieli wszystkim wszystko za złe. Ba niektórzy nawet wyznawali filozofię, według której świat istnieje tyko po to - by im osobiście robić na złość, czy pod górkę. Byli święcie przekonani, że gdyby w jakimś momencie życia, spotkało ich coś dobrego - istnienie świata straciłoby sens i nastąpił by jego koniec. Więc w trosce o własne życie, jak i życie wszystkich ludzi - jak jacyś mesjasze - narzekali nawet gdy wygrali 100.000 zł w totka.
- Tak, a inni to wygrywali miliony, a ja tylko głupie sto tysięcy!!
No tak, ale ci przynajmniej w tego totka zagrali. Zdecydowana większość nawet nie próbowała wysłać kuponu.
I tak właśnie widzę większość "krytyków" politycznych. Niestety - również na tym blogu. A jestem ciekaw, co każdy z nich osobiście zrobił, by zmienić wkurzającą go rzeczywistość? Oczywiście poza oddaniem głosy w wyborach na przeciwników dotychczas rządzących.
W komentarzach, gdy próbuję ten temat poruszyć, często słyszę - a co my maluczcy możemy zrobić? Jesteśmy tylko "mięsem armatnim"!
Otóż możemy i to całkiem niemało. Oczywiście w skali pojedynczego osobnika - to może naprawdę wyglądać jak kropla. Ale jeżeli będzie nas dużo, jeżeli każdy kilka takich kropli utoczy - wyjdzie z tego spora rzeczka, która w "sprzyjających" warunkach może" urządzić niezłą powódź!
Mój kolega, przyjaciel i wspólnik - Piotr ma na swoim koncie kilka listów do najwyższych organów państwa. Kto jeszcze może się pochwalić czymś podobnym? Tylko nie mówcie, że pisał i nic! Jeżeli tak, to tylko dlatego, że pisał sam. Nikt nie poszedł jego śladem. Adresat zamiast worka listów, dostał jeden, który może nawet przypadkiem wpadł do kosza i nikt go nie zauważył. A z tego worka, gdyby nawet dziesięć się gdzieś zapodziało - niemożliwe jest by pozostałych nikt nie zauważył.
No tak, ale nie każdy lubi pisać. Tylko jak to jest, aby wylać swoje niezadowolenie z jakiejś partii, gotowy jest napisać dziesiątki komentarzy na wielu blogach. A przecież przy tej samej klawiaturze, mniejszym nakładem pracy mógłby napisać do konkretnego urzędu pisemko wskazujące na jakieś idiotyzmy, utrudniające nam życie.
Teraz zadam pytanie - ilu z Was przynajmniej raz aktywnie odwiedziło tą, lub podobną stronę?
Dla zaciekawionych podaję adres: Mam Zdanie
Właściwie to pytanie powinienem zadać "tłumom" zawodowych uczestników wszelakich protestów. Od związkowych, poprzez partyjne do "społecznych". Z tego bowiem zacnego grona padają zarzuty o ignorancji rządu i braku konsultacji. Tylko nie chcę słyszeć, że zebrano przecież milion podpisów - a referendum i tak się nie odbyło. Otóż ten milion nie został zignorowany. Zgodnie z obowiązującym prawem bardzo szybko od momentu zebrania podpisów - odbyła się debata poselska. I to Sejm Rzeczypospolitej postanowił, że nie będzie referendum. Pewnie też teraz padnie zarzut, że w sejmie partia rządząca ma większość - i może robić co chce! No tak, na tym polega demokracja. Jeżeli ktoś ma inne zdanie, niech przedstawi wniosek o zmianę konstytucji, by rządy powierzać tej partii, która przegrała w wyborach. Tylko tu jest problem. Czy to ma być druga, trzecia czy ostatnia w rankingu? Myślę, że ten problem rozwiązałby aneks do Konstytucji mówiący - pod warunkiem, że będzie to PiS.
No tak - wena (a może to nerwy) poniosła mnie tak, że poprzedni akapit zakończyłem już pointą, która miała się znaleźć jakieś dwa, trzy akapity niżej. Tym samym postawiłem już kropkę pod tym felietonem.

Teraz trochę świątecznie:
Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Święty Mikołaj przygotowywał się do swojej corocznej podroży. Jednak wszędzie piętrzyły się problemy...
Czterech z jego elfów zachorowało, a zastępcy nie produkowali zabawek tak szybko jak elfy, więc Mikołaj zaczął podejrzewać, że może nie zdążyć...
Następnie pani Mikołajowa oświadczyła mu, że jej Mama ma zamiar wkrótce ich odwiedzić, co bardzo zdenerwowało Mikołaja.
Na domiar złego, kiedy poszedł zaprzęgać renifery, okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a dwa inne przeskoczyły przez płot i zwiały Bóg jeden wie dokąd.
Mikołaj zdenerwował się jeszcze bardziej ... Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz złamała się. Worek runął na ziemię, a zabawki rozsypały się dookoła.
Wkurzony Mikołaj postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył barek, okazało się, ze elfy wypiły cały alkohol i nic nie było do wypicia... Roztrzęsiony Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się na kawałeczki na podłodze w kuchni.
Poszedł wiec po szczotkę, ale okazało się, ze myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona... I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi...
Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stał mały aniołek z piękną, wielką choinką. Aniołek radośnie zawołał: -Wesołych Świąt, Mikołaju! Czyż nie piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie mam ją wstawić?
I stąd właśnie wzięła się tradycja aniołka na czubku choinki...

Odcinek 59 - czyli, ilu z Was wie o istnieniu tej chociażby strony?
Często moje "jeżenie się" i dosyć agresywne komentarze odbierane są jako zaślepienie i bezgraniczna "miłość" do PO. Nic bardziej mylnego. Po prostu jestem uczulony na malkontentów - i to tylko tyle.
Znam wielu ludzi od których od dziesięcioleci nie usłyszałem pozytywnej lub choćby neutralnej oceny przynajmniej fragmentu działalności rządowej. Oni zawsze, od urodzenia mieli wszystkim wszystko za złe. Ba niektórzy nawet wyznawali filozofię, według której świat istnieje tyko po to - by im osobiście robić na złość, czy pod górkę. Byli święcie przekonani, że gdyby w jakimś momencie życia, spotkało ich coś dobrego - istnienie świata straciłoby sens i nastąpił by jego koniec. Więc w trosce o własne życie, jak i życie wszystkich ludzi - jak jacyś mesjasze - narzekali nawet gdy wygrali 100.000 zł w totka.
- Tak, a inni to wygrywali miliony, a ja tylko głupie sto tysięcy!!
No tak, ale ci przynajmniej w tego totka zagrali. Zdecydowana większość nawet nie próbowała wysłać kuponu.
I tak właśnie widzę większość "krytyków" politycznych. Niestety - również na tym blogu. A jestem ciekaw, co każdy z nich osobiście zrobił, by zmienić wkurzającą go rzeczywistość? Oczywiście poza oddaniem głosy w wyborach na przeciwników dotychczas rządzących.
W komentarzach, gdy próbuję ten temat poruszyć, często słyszę - a co my maluczcy możemy zrobić? Jesteśmy tylko "mięsem armatnim"!
Otóż możemy i to całkiem niemało. Oczywiście w skali pojedynczego osobnika - to może naprawdę wyglądać jak kropla. Ale jeżeli będzie nas dużo, jeżeli każdy kilka takich kropli utoczy - wyjdzie z tego spora rzeczka, która w "sprzyjających" warunkach może" urządzić niezłą powódź!
Mój kolega, przyjaciel i wspólnik - Piotr ma na swoim koncie kilka listów do najwyższych organów państwa. Kto jeszcze może się pochwalić czymś podobnym? Tylko nie mówcie, że pisał i nic! Jeżeli tak, to tylko dlatego, że pisał sam. Nikt nie poszedł jego śladem. Adresat zamiast worka listów, dostał jeden, który może nawet przypadkiem wpadł do kosza i nikt go nie zauważył. A z tego worka, gdyby nawet dziesięć się gdzieś zapodziało - niemożliwe jest by pozostałych nikt nie zauważył.
No tak, ale nie każdy lubi pisać. Tylko jak to jest, aby wylać swoje niezadowolenie z jakiejś partii, gotowy jest napisać dziesiątki komentarzy na wielu blogach. A przecież przy tej samej klawiaturze, mniejszym nakładem pracy mógłby napisać do konkretnego urzędu pisemko wskazujące na jakieś idiotyzmy, utrudniające nam życie.
Teraz zadam pytanie - ilu z Was przynajmniej raz aktywnie odwiedziło tą, lub podobną stronę?
Dla zaciekawionych podaję adres: Mam Zdanie
Właściwie to pytanie powinienem zadać "tłumom" zawodowych uczestników wszelakich protestów. Od związkowych, poprzez partyjne do "społecznych". Z tego bowiem zacnego grona padają zarzuty o ignorancji rządu i braku konsultacji. Tylko nie chcę słyszeć, że zebrano przecież milion podpisów - a referendum i tak się nie odbyło. Otóż ten milion nie został zignorowany. Zgodnie z obowiązującym prawem bardzo szybko od momentu zebrania podpisów - odbyła się debata poselska. I to Sejm Rzeczypospolitej postanowił, że nie będzie referendum. Pewnie też teraz padnie zarzut, że w sejmie partia rządząca ma większość - i może robić co chce! No tak, na tym polega demokracja. Jeżeli ktoś ma inne zdanie, niech przedstawi wniosek o zmianę konstytucji, by rządy powierzać tej partii, która przegrała w wyborach. Tylko tu jest problem. Czy to ma być druga, trzecia czy ostatnia w rankingu? Myślę, że ten problem rozwiązałby aneks do Konstytucji mówiący - pod warunkiem, że będzie to PiS.
No tak - wena (a może to nerwy) poniosła mnie tak, że poprzedni akapit zakończyłem już pointą, która miała się znaleźć jakieś dwa, trzy akapity niżej. Tym samym postawiłem już kropkę pod tym felietonem.

Teraz trochę świątecznie:
Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Święty Mikołaj przygotowywał się do swojej corocznej podroży. Jednak wszędzie piętrzyły się problemy...
Czterech z jego elfów zachorowało, a zastępcy nie produkowali zabawek tak szybko jak elfy, więc Mikołaj zaczął podejrzewać, że może nie zdążyć...
Następnie pani Mikołajowa oświadczyła mu, że jej Mama ma zamiar wkrótce ich odwiedzić, co bardzo zdenerwowało Mikołaja.
Na domiar złego, kiedy poszedł zaprzęgać renifery, okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a dwa inne przeskoczyły przez płot i zwiały Bóg jeden wie dokąd.
Mikołaj zdenerwował się jeszcze bardziej ... Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz złamała się. Worek runął na ziemię, a zabawki rozsypały się dookoła.
Wkurzony Mikołaj postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył barek, okazało się, ze elfy wypiły cały alkohol i nic nie było do wypicia... Roztrzęsiony Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się na kawałeczki na podłodze w kuchni.
Poszedł wiec po szczotkę, ale okazało się, ze myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona... I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi...
Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stał mały aniołek z piękną, wielką choinką. Aniołek radośnie zawołał: -Wesołych Świąt, Mikołaju! Czyż nie piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie mam ją wstawić?
I stąd właśnie wzięła się tradycja aniołka na czubku choinki...
Komentarze
Prześlij komentarz