Kempa listy pisze
29.01.2014

Potem jednak, gdy mogłem przeczytać cały jej list, trochę złagodniałem. Nadal uważam to za głupotę, ale raczej z gatunku nie szkodliwych. Oto końcowy fragment listu Kempy:
"Przed kilkoma tygodniami powołałam do życia sejmowy zespół "Stop ideologii gender". Jego celem jest przeciwdziałanie promowaniu gender wśród dzieci i młodzieży. Stoimy na stanowisku, że dzieci są naszym najlepszym kapitałem i trzeba je chronić. Zachęcona lekturą Pani książki pozwalam sobie zwrócić się z prośbą o wsparcie naszej działalności. Mam nadzieję, że jej nam Pani nie odmówi."
Jego pełną treść można znaleźć tu:
Podobne w treści listy również do mnie pisał Gowin. Nie czytając wyrzuciłem do kosza. I taki sam los spotkałby może i ta informację, gdyby nie to co o liście w TVP.info mówiła autorka:
"Jestem po lekturze książki pani Małgorzaty Tusk. Zdumiało mnie, że żona zdeklarowanego liberała, powiedziała jasno i wyraźnie, że opowiada się za tradycyjnym modelem rodziny. To moim zdaniem odpowiedzialność za dzieci, dom. Proszę ją o wsparcie. Żeby przede wszystkim porozmawiała ze swoim mężem, aby jednak spowodować przegląd tych wszystkich programów nauczania i aby nie bagatelizował problemu."
Ciekawe, czy Kempa napisała wcześniej list do żony Hoffmana, po jego skandalicznym molestowaniu pracownic PiS-u? Czy napisała tez list do rodziców "agenta Tomka"?
Przyznam się bez torturowania w Kiejkutach, że nadal nie bardzo wiem o co w tym całym "dżender" chodzi. Trochę rozświetliła to sama Kempa. W Sejmie powiedziała:
"Tutaj idzie o to, aby w taki sposób zaburzyć nasze społeczeństwo; podważyć jego tożsamość, a przede wszystkim uderzyć w polską rodzinę. Czyli wpaść w drugi stereotyp, że można tolerować takie zachowanie, które nie jest normą. Na to nie ma zgody."
Gdyby Kempa wiedziała co mówi i wierzyła w to, to powinna natychmiast złożyć mandat poselski. Bowiem otrzymała go dzięki temu iż grupa kobiet (i nie tylko) kiedyś tam zachowywały się niezgodnie z obowiązującymi normami. I dzięki tolerancji (oczywiście - nie od razu) przez społeczeństwo tego zachowania, pani Kempa otrzymała prawo wyborcze. I to nie tylko czynne, ale również niestety (ostatni wyraz dotyczy tylko Kempy) bierne.
Jaki Cyryl, takie metody
Gdy usłyszałem, że Kempa napisała list do żony premiera, nie wiedziałem czy się śmiać, czy współczuć autorce. Mieć taka babę za sąsiadkę! to koszmar. "Droga pani, a pani mąż nie całuje księdza w rękę!" - ile złego w wielu rodzinach poczyniły takie wścibskie baby.
Potem jednak, gdy mogłem przeczytać cały jej list, trochę złagodniałem. Nadal uważam to za głupotę, ale raczej z gatunku nie szkodliwych. Oto końcowy fragment listu Kempy:
"Przed kilkoma tygodniami powołałam do życia sejmowy zespół "Stop ideologii gender". Jego celem jest przeciwdziałanie promowaniu gender wśród dzieci i młodzieży. Stoimy na stanowisku, że dzieci są naszym najlepszym kapitałem i trzeba je chronić. Zachęcona lekturą Pani książki pozwalam sobie zwrócić się z prośbą o wsparcie naszej działalności. Mam nadzieję, że jej nam Pani nie odmówi."
Jego pełną treść można znaleźć tu:
Podobne w treści listy również do mnie pisał Gowin. Nie czytając wyrzuciłem do kosza. I taki sam los spotkałby może i ta informację, gdyby nie to co o liście w TVP.info mówiła autorka:
"Jestem po lekturze książki pani Małgorzaty Tusk. Zdumiało mnie, że żona zdeklarowanego liberała, powiedziała jasno i wyraźnie, że opowiada się za tradycyjnym modelem rodziny. To moim zdaniem odpowiedzialność za dzieci, dom. Proszę ją o wsparcie. Żeby przede wszystkim porozmawiała ze swoim mężem, aby jednak spowodować przegląd tych wszystkich programów nauczania i aby nie bagatelizował problemu."
Ciekawe, czy Kempa napisała wcześniej list do żony Hoffmana, po jego skandalicznym molestowaniu pracownic PiS-u? Czy napisała tez list do rodziców "agenta Tomka"?
Przyznam się bez torturowania w Kiejkutach, że nadal nie bardzo wiem o co w tym całym "dżender" chodzi. Trochę rozświetliła to sama Kempa. W Sejmie powiedziała:
"Tutaj idzie o to, aby w taki sposób zaburzyć nasze społeczeństwo; podważyć jego tożsamość, a przede wszystkim uderzyć w polską rodzinę. Czyli wpaść w drugi stereotyp, że można tolerować takie zachowanie, które nie jest normą. Na to nie ma zgody."
Gdyby Kempa wiedziała co mówi i wierzyła w to, to powinna natychmiast złożyć mandat poselski. Bowiem otrzymała go dzięki temu iż grupa kobiet (i nie tylko) kiedyś tam zachowywały się niezgodnie z obowiązującymi normami. I dzięki tolerancji (oczywiście - nie od razu) przez społeczeństwo tego zachowania, pani Kempa otrzymała prawo wyborcze. I to nie tylko czynne, ale również niestety (ostatni wyraz dotyczy tylko Kempy) bierne.

Komentarze
Prześlij komentarz