Profesorskie zombi !

25.09.2013
refleksje po 60-ce, refleksje, felieton, kuchnia, historycznie, limeryki, polityka, okiem emeryta



W czasach prehistorycznych tzn. przed II Wojną Światową moja matka jako pierwsza w rodzinie zdobyła średnie wykształcenie co w rodzinach śląskich i robotniczych były ewenementem ale i powodem niepotrzebnej straty czasu – najpierw fach w ręce a potem można się bawić w różne breweryje. Niezależnie od stosowania swoich wartości i zasad, my Ślązacy z szacunkiem i podziwem postrzegaliśmy ludzi z wykształceniem wyższym a profesorowie......... to jakby ludzie z innej planety. Jak mówi do Ciebie profesor to nawet nie miej śmiałości się odezwać jeżeli Cię o to nie poprosi. Z faktu posiadania tytułu profesorskiego wynikało, że jest to człowiek na wskroś uczciwy, wszystkowiedzący a jego porady, polecenia miały moc wykonawczą. To był człowiek przed którym z szacunku zdejmowało się czapkę.
Dziś tytuł Profesorski sięgnął dna.
Pan prof. Michał Kleiber zszedł na dno tego szamba próbując ratować coś z prestiżu tytułu profesorskiego i nawet nie zauważył, że sam już zmienił zdanie i też już pachnie nieswieżo.

Gdzieś się Pan wybrał - Profesorze ??
Początek był obiecujący – konferencja z udziałem naukowców o uznanym dorobku w dziedzinie tematu konferencji. Konferencja poprzedzona byłaby złożeniem referatów w temacie katastrofy smoleńskiej. Dziś już pan profesor nie jest tak zdecydowany i mówi, że można by dopuścić do głosu także innych i że strony czyli rządowa – fachowców i Macierewicza – polityczna mają uzgodnić między sobą warunki i przebieg konferowania !.
Mam pytanie – jeżeli uzgodnią to po jaką cholerę Pan jest im potrzebny ?. Szanowny Pan Profesor miał postawić warunki i zorganizować, trywializując – zmiękła rura ?.
Pan i pana koledzy poprzez lata ciężkiej pracy doprowadzili że profesorzy mnożą się u nas jak króliki w Australii. Ktoś wydaje pozytywne opinie kancelarii prezydenta ?. Ktoś wyznacza promotorów i habilituje ?. Ktoś organizuje laudacje, ktoś natworzył od cholery stanowisk tytularnych i konieczności posiadania w uczelniach odpowiednich ilość profesorów.
Jednym słowem dorobiliśmy się zombi z tytułami profesorskimi i dorobiliśmy się że nauka polska i polskie uczelnie nie są widoczne na świecie.
Na potwierdzenie powyższych tez przytoczę teksty kilku z tytułami profesorskimi.

Prof. Legutko: Polską demokratyczną może rządzić każdy pod warunkiem, że my go akceptujemy. A jeśli strona niesłuszna przejmuje władzę, to już zawczasu trzeba mobilizować międzynarodową opinię publiczną i międzynarodowe instytucje, żeby tę aberrację ukrócić.
Oświećcie mnie bo ja nie rozumiem na czym polega ta odmiana demokracji !

Prof. Bugaj:Wzrost wydajności pracy hamuje spadek bezrobocia.
Wydawało mi się, że rozumiem logiczne zdanie w języku ojczystym. Widocznie tylko mi się wydawało.





Pawłowicz : Dlaczego prezydent Bronisław Komorowski cieszy się aż 70-proc. popularnością
Popularność prezydenta wypływa z kompleksów społeczeństwa
Mogło nas trafić jeszcze gorzej bo Czcigodna Pani Poseł ukończyła aplikację sędziowską a Bóg nie dopuścił jej do stołu sędziowskiego i ochronił przed jej wyrokami.










Prof. Gliński. Niewątpliwie najciekawsza postać, która wątpi we wszystko i do końca nie jest przekonany o niczym czyli pod wpływem Jarosława Kaczyńskiego /zawsze dziewica/ rżnie głupa.
Dla mnie kojarzy się on z plastikowym manekinem w PISowskim sklepie odzieżowym. Można wystawić przed sklepem jako reklama, można na wystawie w najmodniejszym garniturze, można postawić z boczku aby wskazywał kierunek np. do wc lub schować do magazynu bo zawsze można go odkurzyć i wyciągnąć w dowolnym celu.

Zdaję sobie sprawę, że ilość tych profesorskich zombi można by mnożyć jak i wiem, że przytłaczająca większość profesorów wykonuje swoje powinności i nie daje się wciągać w żadne awantury.








Komentarze