Kościół na krawędzi
07.11.2013

Tytuł ten każdy może odczytać po swojemu. Dwie skrajne interpretacje to:
Ale w czym to wezwanie jest gorsze od "Ratujmy 6-cio latki!". W tym wypadku troskliwi rodzice chcą ratować swoje pociechy, przed zbyt wcześnie zdobytą wiedzą (a może w ogóle przed wiedzą?), ja - niepraktykujący chrześcijanin (katolicyzmu zaczynam się powoli wstydzić) próbuję ratować Kościół przed jego urzędnikami.
I nie chcę tu pisać o księżach-pedofilach. Już kiedyś pisałem, że w tej grupie społecznej, procent dewiantów wcale nie jest wyjątkowo duży. Przyjmę nawet na wiarę, że jest trochę mniejszy niż w innych grupach społecznych. I to nie przed nimi ostrzegam, nie przed nimi chcę bronić Kościoła.
Tak jak od około dwóch lat "niusem" była informacja o ujawnionym przypadku księdza-pedofila, tak od około kilku miesięcy "niusem" jest reakcja hierarchów kościelnych na takie przypadki.
Nie będę do znudzenia przypominał dzieci uwodzących i "gwałcących" kapłanów. Nie będę komentował również zwalania winy na feministki, masonów, żydów i rozwodników. Spróbuję spojrzeć na problem jako członek wspólnoty religijnej - chociaż jak pisałem, niepraktykujący. Najpierw jednak muszę wyjaśnić, że moje "niepraktykowanie" nie wynika z niechęci do religii. W równych częściach odpowiada za to moje wrodzone lenistwo jak i rozmijanie się z nauką Jezusa jego współczesnych "apostołów" . Oni to w części też są winni temu, że nie chce mi się zmagać z moim lenistwem - bo po co?
Jednak ostatnio usłyszane wypowiedzi niektórych "pasterzy" wzburzyły mnie do tego stopnia, że poczułem wewnętrzny imperatyw - nie mogę milczeć! Jeżeli ujawnianie pedofilskich afer jest utożsamiane przez hierarchów z atakiem na kościół, jeżeli biskup mówi, że kapłani są krytykowani za to, że nie są "donosicielami" - to ja już nic nie rozumiem z wartości kościoła katolickiego, które powinny być pod szczególną opieka biskupów.
„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).
Pedofil krzywdząc dziecko - krzywdzi Jezusa. Dziennikarz upubliczniający tą sprawę - "krzywdzi kościół". Episkopat te dwie krzywdy kładzie na szale - i okazuje się, że dla biskupów ciężar gatunkowy tego drugiego"występku" jest większy! Newsweek podaje iż dotarł do podręcznika dla księży spowiedników. Tam są wpisane "nowe" grzechy ciężkie. Obok takich jak handel narkotykami oraz in vitro jest zaliczony do tej kategorii grzech "ujawniania skandali". Aż nie chce mi się wierzyć! W podręczniku tym nie ma słowa o pedofilach, za to jest miejsce dla tych, którzy ich ujawniają!
Nie trzeba być wyznawcą katolicyzmu. Wystarczy być człowiekiem szanującym każdą religię, która w swych kanonach ma zasady będące podstawą prawodawstwa każdego cywilizowanego państwa, by poważnie się zastanowić - czy hierarchom kościelnym jest naprawdę po drodze z ich Nauczycielem?
Dlatego też moja "walka" w obronie kościoła jest w istocie walką o człowieczeństwo, prawdę i uczciwość. Chciałbym, by można było spokojnie dyskutować nie o błędach i grzechach ludzi, ale o błędach, zaniechaniach i złej woli instytucji. By taka dyskusja nie była automatycznie podciągana pod paragraf o obrazie uczuć religijnych.
Mała dziewczynka wróciła z lekcji religii. Pyta ojca:
- Tato? A za co właściwie ukrzyżowano Chrystusa?
- Za obrazę uczuć religijnych.
RATUJMY NASZ KOŚCIÓŁ !
Tytuł ten każdy może odczytać po swojemu. Dwie skrajne interpretacje to:
- no! nareszcie się nawrócił!
- to jest podła prowokacja!
Pomiędzy nimi znajdzie się może również wzruszenie ramionami - facet zwariował!
Ale w czym to wezwanie jest gorsze od "Ratujmy 6-cio latki!". W tym wypadku troskliwi rodzice chcą ratować swoje pociechy, przed zbyt wcześnie zdobytą wiedzą (a może w ogóle przed wiedzą?), ja - niepraktykujący chrześcijanin (katolicyzmu zaczynam się powoli wstydzić) próbuję ratować Kościół przed jego urzędnikami.
I nie chcę tu pisać o księżach-pedofilach. Już kiedyś pisałem, że w tej grupie społecznej, procent dewiantów wcale nie jest wyjątkowo duży. Przyjmę nawet na wiarę, że jest trochę mniejszy niż w innych grupach społecznych. I to nie przed nimi ostrzegam, nie przed nimi chcę bronić Kościoła.
Tak jak od około dwóch lat "niusem" była informacja o ujawnionym przypadku księdza-pedofila, tak od około kilku miesięcy "niusem" jest reakcja hierarchów kościelnych na takie przypadki.
Nie będę do znudzenia przypominał dzieci uwodzących i "gwałcących" kapłanów. Nie będę komentował również zwalania winy na feministki, masonów, żydów i rozwodników. Spróbuję spojrzeć na problem jako członek wspólnoty religijnej - chociaż jak pisałem, niepraktykujący. Najpierw jednak muszę wyjaśnić, że moje "niepraktykowanie" nie wynika z niechęci do religii. W równych częściach odpowiada za to moje wrodzone lenistwo jak i rozmijanie się z nauką Jezusa jego współczesnych "apostołów" . Oni to w części też są winni temu, że nie chce mi się zmagać z moim lenistwem - bo po co?
Jednak ostatnio usłyszane wypowiedzi niektórych "pasterzy" wzburzyły mnie do tego stopnia, że poczułem wewnętrzny imperatyw - nie mogę milczeć! Jeżeli ujawnianie pedofilskich afer jest utożsamiane przez hierarchów z atakiem na kościół, jeżeli biskup mówi, że kapłani są krytykowani za to, że nie są "donosicielami" - to ja już nic nie rozumiem z wartości kościoła katolickiego, które powinny być pod szczególną opieka biskupów.
„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).
Pedofil krzywdząc dziecko - krzywdzi Jezusa. Dziennikarz upubliczniający tą sprawę - "krzywdzi kościół". Episkopat te dwie krzywdy kładzie na szale - i okazuje się, że dla biskupów ciężar gatunkowy tego drugiego"występku" jest większy! Newsweek podaje iż dotarł do podręcznika dla księży spowiedników. Tam są wpisane "nowe" grzechy ciężkie. Obok takich jak handel narkotykami oraz in vitro jest zaliczony do tej kategorii grzech "ujawniania skandali". Aż nie chce mi się wierzyć! W podręczniku tym nie ma słowa o pedofilach, za to jest miejsce dla tych, którzy ich ujawniają!
Nie trzeba być wyznawcą katolicyzmu. Wystarczy być człowiekiem szanującym każdą religię, która w swych kanonach ma zasady będące podstawą prawodawstwa każdego cywilizowanego państwa, by poważnie się zastanowić - czy hierarchom kościelnym jest naprawdę po drodze z ich Nauczycielem?
Dlatego też moja "walka" w obronie kościoła jest w istocie walką o człowieczeństwo, prawdę i uczciwość. Chciałbym, by można było spokojnie dyskutować nie o błędach i grzechach ludzi, ale o błędach, zaniechaniach i złej woli instytucji. By taka dyskusja nie była automatycznie podciągana pod paragraf o obrazie uczuć religijnych.
Mała dziewczynka wróciła z lekcji religii. Pyta ojca:
- Tato? A za co właściwie ukrzyżowano Chrystusa?
- Za obrazę uczuć religijnych.
Komentarze
Prześlij komentarz